~~~~~~
Stałam tam jak gdyby nigdy nic. Patrzyłam jak tysiące ludzi ludzi umiera mi przed oczami. Chciałam pomóc im walczyć ale co mogła zrobić zwykła 19-letnia pielęgniarka? Nic. Mogłam tylko stać , patrzeć i czekać aż ranni zostaną przewiezieni do szpitala. Szczerze mówiąc praca w szpitalu była dla mnie katorgą , to nie tak że nie lubiłam pomagać , akurat to uwielbiałam robić.
Codziennie dla dodania sobie otuchy powtarzałam w myślach:
"Pamiętaj Emily , jesteś tu żeby pomagać rannym i chorym w potrzebie , to napewno nie będzie aż takie trudne , dasz sobie radę."
Jednak praca w szpitalu okazała się trudniejsza niż sądziłam...
"Widok tysiąca martwych żołnierzy potrafi być przytłaczający. Ich ciała leżą przed tobą.
i kiedy chcesz w tym momencie upaść i rozpaczliwie płakać , uświadamiasz sobie że reszta rannych oczekuje twojej pomocy. Wiesz że musisz być silna."
Nagle z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki , gdyby jej tu nie było już dawno bym się załamała , wzięła pierwszy lepszy pistolet i strzeliła sobie w głowę , tym samym pozbawiając siebie życia...
- Emily! Słyszysz mnie!?
- Tak , coś się stało?
- Żartujesz sobie!? Ludzie umierają mi na rękach a ty sobie tutaj spokojnie stoisz!?
Na ogół byłam osobą spokojną ,nigdy na mnie nie krzyczała. Zresztą nie byłam do tego też przyzwyczajona. Jednak prawdą jest że wojna zmienia ludzi...
- Emily! Słuchasz mnie!?
- Tak. Słucham. - skłamałam oczywiście.
- Szybko , wchodź do środka , musisz mi pomóc!
Weszłyśmy do budynku. Istne piekło. Mnóstwo rannych. Krew była dosłownie wszędzie. Wszystko widziałam jakby przez mgłę , poczułam że robi mi się słabo. Powieki zdawały się ważyć kilogramy. Próbowałam walczyć z nimi aby się nie zamknęły , jednak przegrałam tę walkę i momentalnie poczułam jak nogi się pode mną uginają. Usłyszałam tylko krzyk Vicky i mdlejąc upadłam na zimną podłogę.
~~~~~~
Obudziłam się w moim pokoju , co prawda nie mogłam go nazwać "swoim" pokojem ponieważ dzieliłam go z Vicky i Ellą. Rozejrzałam się dookoła ale dziewczyn w pokoju nie było.
"Pewnie dalej reanimują rannych" - pomyślałam.
W pokoju dało się słyszeć ciche krzyki , jęki i płacz zza ścian. Dzięki Bogu nasz pokój był najcichszym miejscem w całym budynku. Nie jestem jakimś wielkim architektem by oceniać ściany w naszym pokoju ale z pewnością były one dźwiękoszczelne. Wstałam z łóżka , lekko otępiała po upadku. Chwiejnym krokiem udałam się w kierunku drzwi. Przez jakiś czas męczyłam się z klamką od drzwi , myślę że po prostu nie byłam do końca rozbudzona. W końcu je otworzyłam , tym samym wychodząc na korytarz. Było dziwnie spokojnie i tak jakoś cicho. Wiedziałam że coś za chwilę się wydarzy , ale tego co miało miejsce kilka minut później sobie nie wyobrażałam...
~Perspektywa Vicky~
Po tym jak Emily zemdlała zaniosłyśmy ją z El do naszego pokoju. Trochę się zdziwiłam gdy to się stało. Nigdy wcześniej taka sytuacja nie miała miejsca. Ale nie ma się czego dziwić , nie jest przyzwyczajona do takich widoków. Szczególnie biorąc pod uwagę że jesteśmy tu dopiero tydzień. Obraz który ujrzała zaraz po wejściu do budynku szpitalnego mógł ją po prostu przerazić. Pochodziła z "wyższych sfer". Jej rodzice byli bogaci. Zabraniali jej przyjaźni ze mną.
Nigdy ich nie lubiłam , podejrzewam że Emily także za nimi nie przpadała skoro postanowiła przyjechać tu ze mną ale to tylko moje podejrzenia. Mimo tysiąca ich przestróg , zakazów , nakazów i kar pozostałyśmy nierozłączne. To ja namówiłam ją do przyjazdu tutaj , w celu pomagania rannym. Uwielbiałyśmy to robić. Pomagać.
Od dziecka pragnęłam zostać pielęgniarką , Em także. Właśnie tak zaczęła się nasza przyjaźń , choć w sumie najmilsze nie było to jak się zachowywałyśmy w stosunku do siebie , ale miałyśmy po 6 lat. Pamiętam jakby to zdarzyło się wczoraj...
~~~~~~~
"Była lekcja wychowawcza , pani Smith postanowiła poświęcić tę lekcje aby porozmawiać na temat : Kto kim chciałby zostać w przyszłości.
Pierwsza odezwała się Abby - klasowy lizus.
- Myślę że chciałabym zostać nauczycielką języka polskiego , byłabym mądra i ładna tak jak pani. - swą przemowę zakończyła szerokim uśmiechem skierowanym wprost do nauczycielki. Później przyszła kolej na resztę dzieci. W końcu pani zapytała "klasową piękność" czyli Emily , kim chciałaby zostać w przyszłości. Em podniosła się ze swojego krzesła i z gracją stanęła koło swojej ławki.
-Myślę...Że chciałabym zostać...Pielęgniarką.- Odpowiedziała.
Zostałam tylko ja, czyli "klasowy wyrzutek". Bez zbędnego czekania na pytanie pani , podniosłam się na łokciach leniwie stając koło ławki swojej ławki.
Nauczycielka nie wyglądała na zadowoloną widząc że nadeszła moja kolej. Siedziała przy swoim biurku z wyraźnym grymasem na twarzy , wyglądała jakby miała zamiar powiedzieć: "co "TO" robi w mojej klasie!?". Zresztą nie dziwie jej się , kto chciałby uczyć najbiedniejsze dziecko w szkole? Według mnie nie brakowało mi niczego miałam dom , mamę , tatę , siostrę , ubrania , jedzenie , czego chcieć więcej? Jednak nauczycielki w naszej szkole uważały że jeśli nie chodzi się w "prześlicznych sukieneczkach" to ma się ciężkie życie. No ale wracając do szkoły...
- Więc słucham Victorio...
Przerwałam jej.
- Vicky.
Nie lubiłam gdy ktoś mówił na mnie Victoria , to takie zbyt poważne.
Nic nie odpowiedziała na moją uwagę. Przeszyła mnie tylko swym przerażającym wzrokiem i dalej kontynuowała pytanie.
- Więc kim chciałabyś zostać Vicky?
Wyraźnie zaakcentowała ostatnie słowo , po sali rozniosły się ciche śmiechy.
- Pielęgniarką. Uwielbiam pomagać ludziom.
W tym momencie z krzesła podniosła się Emily , już nie z taką gracją jak wcześniej.
- Ty krowo! - zaczęła krzyczeć.
Wszyscy bacznie obserwowali jej kolejny ruch w niezłym szoku , nawet pani Smith nie ruszyła się z miejsca , no bo przecież taka "gwiazda" nie robi jakichś wielkich kłótni...
- Nie nadajesz się na pielęgniarkę! Nie będzie cię nawet stać na studia! Tylko ja mogę być w tej klasie pielęgniarką!
Szczerze mówiąc , gdy sobie to teraz przypominam to wydaje mi się to być śmieszne i bezsensowne co ona mówiła. Za bardzo dramatyzowała , no w sumie ja też bo chwilę później rzuciłam się na nią i zaczęłyśmy się bić. Musiało to śmiesznie wyglądać. Dwie 6-latki bijące się na podłodze.
- Dosyć! Emily! Victoria! Do dyrektorki natychmiast! Może ona was czegoś nauczy! - skarciła nas pani Smith. Już miałyśmy wychodzić z klasy gdy nagle wycedziłam przez zęby:
- Vicky... Jestem Vicky...
i gwałtownie trzasnęłam drzwiami od klasy. Emily zaczęła się śmiać , po chwili dołączyłam do niej. Śmiałyśmy się przez dobre 1o minut. Przez całą drogę do pani dyrektor śmiałyśmy się , rozmawiałyśmy ze sobą i w końcu umówiłyśmy się na podwórko. Od tamtej pory jesteśmy nierozłączne..."
_________________________________________________________________________
Tak wiem , nie wyszło za dobrze ale mogę was pocieszyć w II rozdziale pojawi się Hazz ;)
Od razu mówię , odwiedzam wszystkie blogi jakie mi się zaproponuje.
Pozdrawiam Em :)
bardzo mi się podoba mam nadzieję że kolejne rozdziały już niedługo ;>
OdpowiedzUsuńmożesz informować mnie na TT?
pozdrawiam
@1Dlovvefooreverr :)
oczywiście ;)
Usuń